Prezes Stowarzyszenia w latach 2003-2014

Jola Lipka /zm. 2014 r./

Prezes Stowarzyszenia „W DAMSKIM SIODLE” w latach 2003-2014, instruktor SSA

Jola LipkaJeździectwo było moim ukochanym sportem od zawsze. Na co dzień zajmuję się fotografią (www.jolalipka.com), czasem filmem.
Właśnie poprzez połączenie tych wielkich pasji mojego życia: jeździectwa, fotografii i filmu, zrodziło się zainteresowanie jazdą konną w damskim siodle.
Zawsze zachwycały mnie sceny w filmach, w których dama w długiej sukni, galopowała z gracją na rączym koniu w towarzystwie dżentelmena w cylindrze… Elegancja jazdy po damsku tak bardzo mnie ujęła, że przy każdej nadążającej się okazji starałam się jeździć konno po damsku. Miałam szczęście, mając za koleżankę Basię Sułowską, która takie siodło miała i mogła pokazać mi jak się jeździ. Ale cóż mogą zrobić dziewczyny, które takiej koleżanki nie mają?…
W Polsce – kraju o tak bogatej tradycji jeździeckiej – niemal nie ma już kobiet, jeżdżących w damskim siodle. Nie ma już nie tylko amazonek, uprawiających jeździectwo w damskim siodle; w ciągu ostatnich kilkunastu lat nie nakręcono żadnego filmu z okresu, kiedy kobiety jeździły konno po damsku; zatem i aktorek, posiadających tę umiejętność, przynajmniej w stopniu ‚filmowym’, znaleźć nie umiałam.
Pomyślałam wtedy, że warto byłoby ożywić tę tradycję w Polsce. Zachęcić dziewczynki i kobiety, aby spróbowały dosiąść konia pod damskim siodłem.
Tak zrodził się pomysł i zaczęła historia tego Stowarzyszenia…

Ksenia Samsel

W latach 2007-2011 Wiceprezes Stowarzyszenia „W DAMSKIM SIODLE”

Ksenia Samsel i Karolina BielińskaKonie były moją miłością od dzieciństwa, ale bardzo bardzo długo platoniczną. Zarządzałam zespołami ludzi i wdrażałam projekty w jednym z banków w Polsce, aż pewnego dnia postanowiłam spróbować czegoś nowego, intrygującego, jednym słowem: wyzwania. Zaczęłam jeździć konno, następnie kupiłam pierwszego konia (mojego ukochanego folbluta Upssarina), później drugiego konia… Obecnie wraz z mężem mam szczęście posiadać hotelik pod Warszawą, KJ Huzar, ze stajnią z 23 końmi. W damskim siodle zaczęłam jeździć w 2005r. Obecnie w naszej stajni mamy już 9 koni przygotowanych do jazdy pod damskim siodłem. Jestem bardzo zafascynowana tą dziedziną jeździectwa. Uważam, iż w obecnych czasach brakuje elegancji, romantyzmu i kobiecości. Dlatego propaguję wśród dzieci i młodzieży tak piękną i elegancką dyscyplinę jaką jest jazda w damskim siodle.

Karolina Bielińska

(córka Kseni)

Mam 10 lat i jestem chyba najmłodszą amazonką jeżdżącą w damskim siodle w Polsce. Jestem uczennicą, a w wolnych chwilach jeżdżę konno. W damskim siodle – od roku. Sama przygotowałam sobie swojego ukochanego konia Igo do jazdy w tym stylu. Planuję przygotować jeszcze dwa kucyki. Bardzo lubię brać udział w pokazach jazdy w damskim siodle. Czuję się wtedy dumna i dorosła. Może niedługo wystartuję w zawodach? Bardzo bym chciała. Kocham konie, psy, króliki, rybki i kotki.

Kontakt: kseniabielinska@kjhuzar.pl

Sylwia Kołodziej

Członek Zarządu Stowarzyszenia

Sylwia KołodziejZ wykształcenia jestem zootechnikiem, pracowałam jako instruktor rekreacji, a także jako sędzia 3 klasy. Konie były moją pasją od zawsze, więc chętnie studiuję każdy temat z nimi związany. Jazdą w damskim siodle zainspirowała mnie moja pierwsza trenerka, Danuta Marszałek i moja przygoda z damskim siodłem zaczęła się w 1997r. Wtedy to udało mi się po raz pierwszy usiąść w damskim siodle. Od tego momentu zafascynowałam się tą niezwykle elegancką dyscypliną.
Zaczęłam jeździć w 2003 r., kiedy powstało Stowarzyszenie „W DAMSKIM SIODLE” i odbyły się pierwsze zawody w klubie „Szarża”w Bolęcinie. Od tej pory zaczęłam regularnie jeździć i startować w Mistrzostwach Polski, zawodach krajowych i międzynarodowych. Od 2007r. trenuję pod okiem Rogera Philpota w Anglii, który nauczył mnie jak podnosić swoje umiejętności i czerpać jednocześnie z tego radość, bo jazda w damskim siodle powinna być przede wszystkim przyjemnoscią. Wszystkie wyjazdy i spotkania są wspaniałą okazją do wspólnych spotkań amazonek i wymiany wzajemnych doświadczeń, a także niezapomnianym przeżyciem, które wszystkim paniom polecam. Jazda w damskim siodle jest podtrzymaniem dobrych tradycji, których niestety coraz mniej we współczesnym świecie. Jest czymś wyjątkowym i niecodziennym, czego warto spróbować, aby chociaż na chwilę każda z nas mogła się oderwać od szarej codzienności i poczuć się jak w bajce…

Kontakt: aslan6@op.pl

 

Wojciech Tomasz Biernawski

W latach 2003-2007 Wiceprezes Stowarzyszenia „W DAMSKIM SIODLE”

Tomasz BiernawskiScenograf i konsultant filmowy d/s jazdy konnej. Absolwent Wydziału Etnografii Uniwersytetu Warszawskiego. Organizator i współzałożyciel Studenckiego Klubu Jeździeckiego w Warszawie, instruktor jazdy konnej.
Po raz pierwszy zetknął się z filmem w czasie realizacji „Pana Wołodyjowskiego”, kiedy jako jeździec brał udział w scenach konnych. Po studiach pracował w Państwowym Muzeum Etnograficznym. W ramach kompletowania materiałów do pracy doktorskiej na temat Indian przebywał w USA. Pracował tam jako trener i zawodowy jeździec. Po powrocie do Polski pracował przy filmie „Hubal”, gdzie zajmował się przygotowaniem koni i jeźdźców do zdjęć. Po pracy przy „kawaleryjskim” filmie posypały się inne propozycje zawodowe.
Tomasz Biernawski ma dziś za sobą kilkadziesiąt filmów, przy których pracował jako jeździec, kaskader i instruktor. Od tamtego czasu wyspecjalizował się jako scenograf militarny. Ostatnio pracował przy „Bitwie Warszawskiej 1920”.

Kontakt: tom_biernawski@wp. pl

Krystyna Chmiel

Mieszkam w Białej Podlaskiej, pracuję jako pracownik naukowy w tamtejszej Państwowej Szkole Wyższej. Z zawodu jestem zootechnikiem, specjalność hodowla koni (szczególnie arabskich). Hodowałam je przez 18 lat, ale „od zawsze” byłam też fanką historii
i tradycji. Jednym z moich długo niezrealizowanych marzeń była przejażdżka w damskim siodle, bo byłam ciekawa, jak dawne kobiety, chyba mniej wysportowane niż my obecnie, radziły sobie w takiej pozycji. Umożliwił mi to dopiero zeszłoroczny konkurs „Przejazd Dowolny” podczas Mistrzostw Polski Amazonek, co spowodowało, że postanowiłam „pójść za ciosem”. Interesują mnie zwłaszcza pokazy w strojach historycznych oraz freestyle, gdyż uważam, że są one najbardziej widowiskowe i stanowią najlepszą formę promocji jeździectwa oraz użytkowania różnych ras. Mam wspaniałego konia (Nenufar oo 1991, Mistrz Polski w rajdach długodystansowych na 160 km), z którym biorę udział w akcji promowania arabów pod siodłem.

Kontakt: arabiansaneta@hoga.pl

Aga Koryl

Od zawsze moją pasją są konie, kapelusze oraz stroje w stylu Michaliny z „Nocy i Dni” i hrabiny Wąsowskiej z „Lalki”. Przez wiele lat szukałam połączenia tych – wydawałoby się – odległych dziedzin. Oglądając filmy, w których amazonki jeździły po damsku marzyłam, aby kiedyś też móc tak pogalopować… I marzenie moje się spełniło.
Poznałam Jolę i zaczęłam uczyć się jazdy po damsku.
Biorę udział w zawodach i pokazach jazdy w damskim siodle, przy każdej okazji propagując tę dyscyplinę.
Od dziecka miałam do czynienia z pracą w gospodarstwie oraz hodowlą koni i jeździectwem, teraz posiadam własne konie. Na co dzień pracuję w domu. Jestem szczęśliwą żoną oraz mamą czwórki wspaniałych dzieci.
Mieszkamy wraz z mężem i dziećmi niedaleko Rzeszowa, w województwie podkarpackim.

Michał Choczaj

Michał Choczaj & UrwisWłóczę się po okolicy na grzbiecie niskiego, ale za to szerokiego i kudłatego stworzenia półkrwi huculskiej imieniem Urwis. Zdarza mi się zabierać – czasy mamy jak wiadomo niebezpieczne – szablę, lancę lub łuk.
W wolnych chwilach prowadzę własną stronę
o tematyce ‚końskiej’ ogólnie, a kawaleryjskiej
w szczególności: www.lucznictwokonne.pl
Do Stowarzyszenia trafiłem trochę przypadkowo. Myszkującpo zbiorach bibliotecznych trafłem na podręcznik „Amazonka” pani Marii Wodzińskiej, który tak mi się spodobał, że zamieściłem go
w całości na mojej stronie. Jakiś czas potem nieopatrznie zdradziłem koleżance Joli, że posiadam tak interesujące
dla niej dzieło; zanim się obejrzałem, znalazłem się w wirze przygotowań do stworzenia Stowarzyszenia „W DAMSKIM SIODLE”…

Kontakt: michal_choczaj@o2.pl

Mikołaj Rey

Mikołaj ReyWspółzałożyciel i komendant 8. Krakowskiej Konnej Drużyny Harcerzy im. 8. Pułku Ułanów, jednej z pierwszych konnych drużyn harcerskich w Polsce. Współautor szeregu opracowań metodycznych i szkoleniowych z zakresu hipologii i jeździectwa. Były zawodnik w konkurencji rajdów długodystansowych, wielokrotny uczestnik amatorskich imprez w konkurencji Militari – zawodów wzorowanych
na kawaleryjskich konkursach dla oficerów.
Obecnie członek zespołu d/s opracowania i wdrożenia Powszechnej Odznaki Jeździeckiej.
Prócz jeździectwa pasjonat gór i turystyki, wielokrotny współorganizator i uczestnik wypraw między innymi w Wysokie Pireneje.
Obecnie wraz z żona Marią i córką Anią prowadzi ośrodek jeździecki „SZARŻA” w Bolęcinie k/Chrzanowa, woj. małopolskie. Zajmują się szkoleniem młodych koni, prowadzą sekcję jeździecką KJ „SZARŻA”, specjalizującą się głównie w ujeżdżeniu i oczywiście Militari.
W niedalekiej przyszłości planują konną wyprawę średniowiecznym szlakiem konnych pielgrzymek, wiodącym przez Pireneje, do Santiago de Compostella w Hiszpanii.

Kontakt: mik.rey@pro.onet.pl

Aldona Majchrzak

Aldona MajchrzakOd zawsze marzyłam o własnym koniu. Moja Mama opowiada, że kiedy miałam 6 lat, chodziłam na bazar, gdzie chłopi przyjeżdżali furmankami i ‚pożyczałam’ od nich konie wyprzężone z wozu, aby pojeździć… Kiedy usłyszałam, że powstaje ewia konna, zgłosiłam się tam natychmiast. Musiałam zdać egzamin i zostałam przyjęta. Dostałam wspaniałą, bardzo dobrze ujeżdżoną, klacz – Gretę. I rozpoczęłam treningi przed sezonem występów. Jeździłam różne pokazy: dama rycerska, poczta węgierska, ułani. Ale najwięcej w damskim siodle. Najbardziej to lubiłam. Uczyła nas tej sztuki Halina Gronowska. Szefem wyszkolenia w rewii i reżyserem programu był Ryszard Pietruski.
W 1979 roku wyjechaliśmy na występy do Związku Radzieckiego. Jechaliśmy przez 5 dni, pociągiem towarowym, razem z końmi. Występowaliśmy na stadionach – Ryga, Psków, Leningrad. Nasze pokazy wzbudzały ogromne zainteresowanie. To była niezapomniana przygoda. Jeździłam w rewii po damsku pokazy, występy i Hubertusy z wielkimi przeszkodami.
A potem rewię rozwiązano. Konie zostały sprzedane i ośrodek przestał istnieć… Kupiłam wtedy drugiego swojego konia. Aby miał gdzie mieszkać, kupiłam też gospodarstwo pod Warszawą. Zanim stanął dom, została zbudowana stajnia… Dziś mieszkają w niej dwa moje konie, jeden z nich umie chodzić pod damskim siodłem. Wsiadam na niego czasem i – choć już nie jeżdżę po damsku Hubertusów – nadal lubię pojeździć na koniu w amazonce.

Kontakt: aldonamajchrzak@wp.pl

Marie-Catherine Marusarz

Marie-Catherine Marusarzenglish version

Jeżdżę konno w damskim siodle dopiero od dziesięciu lat, ponieważ wcześniej nie miałam możliwości, aby tego sposobu jazdy spróbować. Od zawsze o tym marzyłam, ale ilekroć jako dziewczynka pytałam o to instruktorów, zawsze patrzyli na mnie jak na Marsjankę i nie przywiązywali wagi do mojego pytania. Wszyscy uważali wtedy, że to moja dziewczęca mrzonka.
Wiec przestałam pytać, ale myśl o jeździe po damsku mnie nie opuszczała aż do dnia, kiedy wraz z przyjacielem wybrałam się do stajni, gdzie kiedyś jeździłam i kogo zobaczyłam? Elegancką damę w damskim siodle! Odważyłam się podejść do niej i poprosić, aby zgodziła się mnie tej sztuki nauczyć, ale ona starała się mnie zniechęcić mówiąc, ze nie jest zainteresowana kobiecymi fantazjami przejechania się po damsku raz czy dwa tylko dlatego, że nosi się piękny kostium.
Ponieważ jednak nalegałam, zgodziła się pozwolić mi spróbować, żeby się przekonać, czy naprawdę zależy mi na postępach. Spróbowałam zatem i miałam szczęście uczyć się u najlepszej i najelegantszej amazonki we Francji: Daniele Rosadoni, która bierze udział w konkursach ujeżdżenia najwyższej klasy.
Najpierw jeździłam na rosłej i uroczej klaczy, jednak – mimo dobrej woli – jej umiejętności były ograniczone, więc zaczęłam szukać własnego konia i 6 lat temu poznałam Piotrusia Pana – 6-letniego ogiera Lusitano, który nauczył mnie wiele i z radością zaakceptował damskie siodło. Ma silną i nieustraszoną osobowość, ale jest też bardzo pewny i solidny. Ponadto ufa mi bezgranicznie i robi wszystko, o co go poproszę… na ogół.
Jeśli chodzi o mnie nie znoszę zawodów, natomiast kocham pokazy. We Francji jeździectwo w damskim siodle najwyraźniej przeżywa renesans, głównie dzięki kilku osobom, które robią wszystko by promować ten styl jazdy konnej.
Próbowałam przez kilka lat dowiedzieć się, czy są w Polsce kobiety jeżdżące po damsku, dlatego bardzo ucieszyłam się, że istnieje Stowarzyszenie i z wielką ochotą zostałam jego członkinią.